Świadkowie Bożego Miłosierdzia

Świadectwo Anny Dąmbskiej

Licznik
Sierpień 2018
P W Ś C P S N
« Lip    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  
  • DEON
  • Dziś też cię kocham
  • Itinerarium ks. M. Puzewicz
  • Listy o miłości - PS
  • Error

Wyrok sądu w Krakowie - uznający, że niemiecka telewizja ZDF musi w określony sposób przeprosić na s [...]

W porcie w Katanii na Sycylii stoi statek włoskiej Straży Przybrzeżnej ze 177 migrantami, którzy nie [...]

Resort finansów USA nałożył we wtorek nowe sankcje na Rosję w związku z jej działalnością w sferze c [...]

Korea Płn. kontynuuje działania nuklearne, pomimo deklaracji złożonych na wiosnę przez jej przywódcę [...]

W wyniku powodzi i osunięć ziemi ponad milion osób trafiło do tymczasowych obozów dla przesiedlonych [...]

- Klarka Mrozek

jeszcze więcej kapliczekPo kliknięciu na obrazek zdjęcia powiększą się.Zobaczycie jak pięknie będą wyglądały moje świąteczne [...]

- Klarka Mrozek

Chciałaś w góry - masz góry!Mam nadzieję, że nikogo nie obrażę opublikowaniem tego zdjęcia.  W naszych wędrówkach trafiliśmy na [...]

- Klarka Mrozek

Budynek wygląda od frontu jak dworek i dopiero tabliczka informuje, że jest to szkoła. Obok budynku [...]

- Klarka Mrozek

Grzeje. Dziś było trzydzieści parę stopni w cieniu. A nocą koło czwartej pada codziennie deszcz. W d [...]

- Klarka Mrozek

Do tej pory zawsze robiliśmy większe zakupy w niedzielę -  ja w orce do 20, Krzysiek do 19 więc kied [...]

- ks. Mietek Puzewicz

Słowo na święto NMP Królowej Środa 22 sierpnia 2018 Dzisiejsze święto, Marii Królowej, najhuczniej p [...]

- ks. Mietek Puzewicz

Wtorek 21 sierpnia 2018 Miłość sama przez się wystarcza; w sobie samej i ze względu na siebie znajdu [...]

- ks. Mietek Puzewicz

Poniedziałek 20 sierpnia 2018 Idziemy za ludźmi, których kochamy i którym wierzymy. Tajemnica naszej [...]

- ks. Mietek Puzewicz

Kazanie na 20 Niedzielę Zwykłą 19 sierpnia 2018 Dobrze, że w komunii świętej nie ma cudów, jest pros [...]

- ks. Mietek Puzewicz

Sobota 18 sierpnia 2018  Sprawdziłem i sam się zdziwiłem, na 12 lubelskich ordynariuszy (wliczam tu [...]

- Leszek

Amar Pelos DoisW tym roku w konkursie piosenki Eurowizji piosenką, która wygrała ten konkurs, była piosenka Luisy S [...]

- Leszek

Jakich słów boi się Maria Kołodziejczyk?Maria Kołodziejczyk na swoim blogu zamieściła sympatyczny reportaż od oo kamedułów z krakowskich Bie [...]

- Leszek

Swojej ostatniej drogi, Jezu, nie odbyłeś sam. Nikt nie odbywa. Ty, jako człowiek, też nie odbyłeś. [...]

- Leszek

STACJA XIII - PAN JEZUS ZDJĘTY Z KRZYŻA I ZŁOŻONY NA RAMIONA MATKI(38) Po tym wszystkim Józef z Arymatei, który był uczniem Je­zusa, lecz ukrytym z obawy przed Żydami [...]

- Leszek

STACJA XII - PAN JEZUS UMIERA NA KRZYŻUZawsze największe na mnie wrażenie czynią te właśnie Twoje słowa Jezu: „Eli, eli lema sabachthani? [...]

RSS Error: A feed could not be found at http://tatulowe.blog.onet.pl/feed/. A feed with an invalid mime type may fall victim to this error, or SimplePie was unable to auto-discover it.. Use force_feed() if you are certain this URL is a real feed.

Obrońcą naszym jest Chrystus

Teraz może przekażę ci moją relację, bo wiem, że jest ona potrzebna dla zamknięcia tematu. Nie obawiaj się, nie będzie żadnych tłumaczeń się ani wykrętów. Gdybym nie uznała oceny moich win za słuszną, za prawdę o sobie, nie mogłabym odejść od nich, od ich przeżywania przez tych, którym sprawiłam ból. Lecz nie jest możliwe zaprzeczać Prawdzie.

Bo my na sądzie osobistym nie jesteśmy oskarżonymi ani obrońcami: obrońcą naszym jest Chrystus, a oskarżają nas fakty, całe nasze życie. My jesteśmy sędziami — siebie. Obiektywnymi sędziami, bo w świetle Bożym nie może ostać się stronniczość, fałsz, zakłamanie. Od stopnia naszego samozakłamania zależy, jak straszliwy ukazuje się nam nasz prawdziwy obraz. Czytaj dalej

Odpust — wybór osoby oddaj Panu

1 XI 1983 r. W dniu uroczystości Wszystkich Świętych zwracam się do Matki:

Zapraszam dzisiaj całą rodzinę i przyjaciół na Mszę świętą, a później do mnie, do domu. Powiedz mi, Mamo, kto najbardziej potrzebuje pomocy. Za kogo powinnam dzisiaj ofiarować odpust zupełny Kościoła Chrystusowego? O ile rozumiem, jest to łaska przebaczenia, której udziela nam Jezus Chrystus ze swej Ofiary?

Witaj, córeczko. Tak, darowania i zapomnienia win udziela Pan nasz przez swoją Ofiarę, a prośbę o to oddaje w dłonie swoich dzieci, abyście mogli wziąć udział w radości świętych. Uczestniczycie wtedy w otwarciu bliźnim bram nieba, złączeni miłością Pana, który obejmuje nią i was, i tych, za których prosicie. Czytaj dalej

Pokusy i ich przezwyciężanie

Chciałbym jednak, abyś nie uważała każdej myśli niechętnej czy gniewliwej za „swoją”, gdyż to są właśnie pokuszenia poddawane ci, abyś je podjęła lub odrzuciła: jeśli ich nie podejmiesz, nie masz winy. Wiedz, że pokusy są dostosowane bardzo perfidnie do twojej osobowości z jej nie opanowanymi przywarami. Szatan zna cię na wylot i nie podsunie ci takiej przynęty, której ty nie chwycisz, a tylko specjalnie dobraną do twojego charakteru.

Pierwsza myśl, którą słyszysz winiąc się za nią, nie jest twoja własna — jest propozycją ducha ciemności; jeśli odżegnasz się od niej — zwyciężasz. Ponieważ słabo znasz się na podszeptach i pokusach, radzę ci metodę najprostszą — natychmiastowe wezwanie Maryi. Za osobę, która jest złośliwa, denerwuje cię czy prowokuje, zmów „Zdrowaś Mario”, a jeśli jeszcze czujesz irytację czy gniew, powtarzaj modlitwę i oddawaj Maryi Pannie tę osobę i siebie. Ćwicz się w tym, a powoli osiągniesz umocnienie w zwycięstwach. Czytaj dalej

Pierwsza rozmowa z ciotką Joanną (4)

12 XI 1983 r. Mówi ojciec Ludwik.

Prosiłaś za swoje rodziny i Pan, który wysłuchuje naszych głosów, okazał miłosierdzie względem twojej krewnej, Joanny. Teraz ty z kolei bądź dla niej miłosierna i nie wypominaj jej błędów. Widzisz, rzadko są one świadome, a i zawinione wyłącznie przez osobę grzeszącą. Tak wiele jest w nas grzechów „wspólnych”, nabytych bądź przekazanych przez starsze pokolenia, wychowanie lub otoczenie. Tak często są one wywołane postawą obronną, którą każdy z nas posługuje się w odniesieniu do innych ludzi wskutek przykrych doświadczeń. Uwalnia od nich tylko otworzenie się na ludzi — pomimo wszystko — a to jest możliwe jedynie z pomocą Boga. Kto żyje sam — błądzi i grzeszy. Trzeba mu współczuć, bo tu przekonuje się, że grzeszył przeciw miłości, a więc przeciw Bogu. Czytaj dalej

Pierwsza rozmowa z ciotką Joanną (3)

Chcę ci powiedzieć, że Chrystus jest osią i centrum naszego ludzkiego życia, że tylko w Nim jest szczęście i że jesteś nieskończenie szczęśliwa służąc Mu, nawet tak, jak obecnie. Jeśli ty chcesz żyć dla Niego, On nigdy cię już nie opuści i nie pozwoli ci „zmartwieć” lub zagubić się. Chcę, żebyś wiedziała ode mnie, że tylko takie życie jest coś warte, które jest służbą Bogu — taką, do jakiej On cię przeznaczył. Dobrze robisz i tylko tak idź dalej, nie cofaj się, nie rezygnuj, nie ociągaj — On ci pomoże. Jeśli tylko człowiek chce — to On robi resztę. Pamiętaj o tym, że nasza małość nic dla Niego nie znaczy, bo siły są Jego, a Jego miłość uzupełnia nasze wszystkie braki. Proszę cię, zachęcam, abyś nie naśladowała mnie, a przeciwnie, traktowała moje życie tak, jak na to zasłużyłam — jako bezużyteczne dla mnie samej, choć pomocne dla innych z racji mojego zawodu (pedagog). Wiem, że tak jak ja żyją setki tysięcy ludzi w krajach bogatszych i dlatego i ja nie widziałam powodu, aby żyć mniej przyjemnie, niż mogłam. Pamiętaj, że moje życie wyrastało w atmosferze wygody i przyjemności. Ale też ja i setki tysięcy innych tu w bólu i wstydzie uczymy się żyć jak ludzie. Czytaj dalej

Pierwsza rozmowa z ciotką Joanną (2)

Mówi Joanna.

To ja, Joasia, twoja ciotka. Wiem, jak trudno ci jest teraz mówić ze mną. Bądź spokojna, nie dokuczę ci niczym ani nie będę miała o nic pretensji czy żalu — a jeśli, to tylko do siebie. To jest niestety prawda, że z ludźmi, którzy nie żyją z Chrystusem stale, dzieje się tak, że „kamienieją” czy „wysychają” i nie mogą już odmienić swego sposobu widzenia życia i siebie w nim — dopiero tutaj. Wiem teraz, że przewidywałaś to i martwiłaś się moją sytuacją, podczas gdy ja sądziłam, że martwisz się ze względu na siebie. Wybacz mi to, jeśli możesz, wybacz mi wszystko zło, które ci wyrządzałam, bo wiem, że przeze mnie twój stan zdrowia pogorszył się i bardzo ci utrudniłam powrót do Chrystusa. Ja cię rozumiem, wiem, że skojarzenia i pamięć długo ci będą przypominały moją postawę. To są skutki złego postępowania i wiem, że muszę je przyjąć, bo zasłużyłam na nie. Ty staraj się, kochanie, żyć w prawdzie, abyś nie musiała jej później przyjąć z ogromnym żalem, bólem i wstydem. Czytaj dalej

Pierwsza rozmowa z ciotką Joanną

25 I 1979 r. Mówi ojciec Ludwik.

Wiem, że chciałaś rozmawiać z twoją ciotką Joanną. Ona długo na to czekała i bardzo pragnie. Czy chcesz teraz mówić?

Czy bezpośrednio i gdzie ona jest, Ojcze? (Chodziło mi o to, czy w czyśćcu). Czytaj dalej

Egoizm to odmówienie bliźniemu miłości (2)

Wszystko, co zamieściłem w pierwszej części notki, dotyczyło tego, co się działo za życia. Z tym wszystkim trzeba się jednak rozliczyć już po tamtej stronie życia:

Powrót następuje dopiero tu, w pełni świadomości. To jak operacja bez narkozy robiona przez nas na sobie — im okrutniejsza, tym szybsza dla nas. To są „cięcia” w prawdzie, bez tłumaczenia się i usprawiedliwień, z pełnym zrozumieniem winy i głębokim żalem za ograniczanie działania miłości wokół nas, ograniczanie działania Boga w nas i przez nas, a powiększanie sumy krzywd, cierpień i bólu na ziemi. Czytaj dalej

Egoizm to odmówienie bliźniemu miłości

19 III 1977 r. Mówi Matka.

Joanna potrzebuje modlitwy. Cierpi bardzo nad swoim życiem, nad brakiem w nim miłości. Ona potrzebuje słów dobroci i przebaczenia, a widzi, ile razy je dajesz, a potem wraca znowu żal, bo wracają skutki jej postępowania.

Widzisz, oczyszczenie następuje poprzez zrozumienie — w sobie — cierpień zadanych innym; czuje się to, co czuli inni, przez nas skrzywdzeni. Pytasz o obojętność, egoizm, który na ogół nie krzywdzi, bo w ogóle nie interesuje się innymi. To nie jest tak. Tu się widzi, ile razy Bóg nas stawiał wobec innych dla dania im pomocy i ile razy myśmy jej odmówili. Każdy akt egoizmu jest odmówieniem bliźniemu miłości, a co za tym idzie — potrzebnej mu pomocy, każdy potęguje nasze skamienienie, niezdolność do czynienia dobra, czyli oddala nas od Boga. Każdym takim aktem rzucamy sobie sami dalszą kłodę pod nogi i wreszcie okazuje się, że już nie możemy z braku sił duchowych i czasu powrócić tą zniszczoną przez nas samych drogą do miłości bliźniego, a więc i Boga (bo nie może być miłości Boga bez miłości do ludzi). Czytaj dalej

Ciężar czyśćca

10 I 1976 r.

To jest właśnie ciężar czyśćca — świadomość win i obserwowanie skutków wlokących się latami, za które my jesteśmy odpowiedzialni. Na nas wszystkich to ciąży. Jedynie twój ojciec jest zupełnie wolny — nikt nie ma do niego żalu, nikt go nie wini.

To nie znaczy że nie jesteśmy szczęśliwi, ale jesteśmy świadomi swoich win, które On nam odpuścił, ale które na ziemi wciąż „owocują”, jeśli tak można określić straszne skutki naszej głupoty, lenistwa i zaniedbań.

28 II 1976 r. Mówi Bartek.

Co do twojej ciotki Joanny mogę powiedzieć, że się zmienia, bo widzi nasz świat, a więc nie może przyjmować nic wedle swoich wyobrażeń, a tylko to, co jest, a to wymaga „odniesienia się”, zwrócenia się frontem do prawdy, uznania jej. W zależności od stopnia zafałszowania wyobrażeń (była katoliczką z nazwy, niepraktykującą; wierzyła w reinkarnację itp.) jest to proste lub żmudne i skomplikowane — najtrudniejsze dla tych, którzy nie uznają nic poza granicą życia ziemskiego. Trudno jest powiedzieć sobie, że było się głupcem, nie widziało oczywistości i zmarnowało możliwości, często całego życia. Przyznanie się do porażki wymaga ofiary z wysokiego mniemania o sobie, czyli z miłości własnej. Bywa i tak, że przekracza to możliwości przeżartej pychą (jak rdzą) istoty ludzkiej, i w takim przypadku pozostaje ona na zawsze w kręgu kłamstwa, którym się otoczyła jak kokonem. Trwa wewnętrznie martwa, bo nieruchoma, niezdolna do rozwoju.

Ale z twoją ciotką nie jest tak źle. Ona była głodna wiedzy i to ją ratuje przed takim „zamurowaniem się” w pysze. Cierpi jej miłość własna, ale i odpada powoli, jak skorupa, i odkrywa się w niej to, co prawdziwe, wartościowe. To jest jak zmiana skóry węża — wymaga odpowiednich starań i nie staje się nagle, a powoli, ale to kuracja uzdrawiająca.

Wiadomo, że decydująca jest miłość do wszystkich, z którymi Pan nas styka – to oczywiste! Ale zwróćmy uwagę na to zdanie: Ona była głodna wiedzy i to ją ratuje przed takim „zamurowaniem się” w pysze. Innymi słowy otwartość okazuje się decydująca – a więc nade wszystko otwartość na innych ludzi, ale także otwartość na wiedzę. Ona także broni nas przed zatraceniem.